Skip to content

Biblia jako złoty cielec

27/03/2013

BIBLIJNE BAŁWOCHWALSTWO

Stwierdzenia typu „Biblia jest nieomylna” bądź „Biblia jest ostateczną instancją, do której można się odwołać” pojawiają się bardzo często w wypowiedziach protestantów dotyczących Pisma Świętego. Zdumiewa w nich nie tyle treść, co forma – swoista antropomorfizacja, czyli traktowanie Biblii jak osoby.

To Bóg jest nieomylny, a nie Biblia. Pismo Święte nie powstało też w akcie stwórczym Boga. Nie jest nawet bezpośrednim zapisem Jego słów wypowiedzianych do ludzi. Duch Święty nie dyktował jej słowo w słowo poszczególnym autorom. Księgi Biblii spisali ludzie, a Duch Święty jedynie natchnął ich (współpracował z nimi), aby przekazali tę naukę, którą Bóg chciał przekazać. Zatem traktowanie Biblii jak żywego, samodzielnego bytu – niemal jak czwartej Osoby Boskiej – jest zupełnym nieporozumieniem, a wręcz bałwochwalstwem.

Owszem, jak wspomniano w poprzednim poście, Bóg działa poprzez Pismo Święte. Jest ono zatem „żywe”, lecz wyłącznie w tym sensie, że Bóg wykorzystuje Biblię, by poruszyć i przemienić serce tego, kto ma z nią kontakt. W podobny sposób Bóg działa w czasie modlitwy czy poprzez sakramenty – one też są „żywe”, lecz nikt nie próbuje im przypisywać cech osobowych.

To rozróżnienie spotykamy już w Księdze Wyjścia:

I zdjął cały lud złote kolczyki, które miał w uszach, i zniósł je do Aarona. A wziąwszy je z ich rąk nakazał je przetopić i uczynić z tego posąg cielca ulany z metalu. I powiedzieli: «Izraelu, oto bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej». A widząc to Aaron kazał postawić ołtarz przed nim i powiedział: «Jutro będzie uroczystość ku czci Pana». Wstawszy wcześnie rano, dokonali całopalenia i złożyli ofiary biesiadne. [Wj 32, 3-5]

Złoty cielec nie był posągiem ku czci Baala, lecz wyobrażeniem Pana. Grzechem Izraelitów nie było zatem „cudzołożenie” z innymi bogami, ale zamknięcie prawdziwego Boga w materialnym przedmiocie. Dzisiejsze obrazy czy posągi są dla nas jedynie wyobrażeniem Boga, zwracającym ku niemu nasze myśli; jednak złoty cielec nie był dla Izraelitów wyobrażeniem Boga, ale Bogiem jako takim. Oni nie składali przed nim ofiar na cześć Pana – oni składali ofiary jemu jako Panu. Nadali zatem złotemu cielcowi cechy osobowe i przymioty Boskie – w pełni prawdziwe, bo to istotnie Pan wyprowadził ich z ziemi egipskiej, lecz zarezerwowane dla Boga, którego nie da się zredukować do złotego cielca.

Podobnie może się stać z Biblią. Dopóki traktujemy ją jako swoiste medium, poprzez które działa i przemawia Bóg, mieścimy się w zaplanowanych przez Boga ramach. Kiedy jednak to Biblii jako takiej zaczynamy nadawać przymioty Boskie, stajemy się bałwochwalcami. Umieszczamy Biblię na złotym tronie w miejsce samego Boga, a choć Biblia zawiera przekazane nieomylnie Słowo Boże, to Boga nie wyczerpuje i Bogiem nie jest.

BIBLIJNA UTOPIA

W kategoriach czysto ludzkich, określanie Biblii jako ostatecznej instancji o cechach osobowych jest zwyczajnie utopijne. Biblia nie jest wyrocznią, której możemy zadawać pytania. Do każdego jej egzemplarza nie jest dołączona magiczna tabliczka, która wyświetla odpowiedź „tak” lub „nie” na każde zadane pytanie.

Sprawa byłaby prosta, gdyby Biblia miała strukturę encyklopedii, katechizmu czy słownika. Takie książki są czytelnie podzielone na rozdziały i hasła, a autorzy dokładają wszelkich starań, żeby jasno i bez wątpliwości wyłożyć poszczególne tematy. Istotnie, można w nich stosunkowo łatwo znaleźć konkretne i rzeczowe odpowiedzi na większość pytań.

Jednak Pismo Święte ma zupełnie inną strukturę: to zbiór ksiąg różnych autorów, o różnym i przenikającym się zakresie tematycznym, które nie powstawały z myślą o jednolitym wykładzie wiary i moralności. Wersety dotyczące fundamentalnych dla chrześcijanina kwestii znajdujemy w wielu różnych miejscach i często wydają się one ze sobą sprzeczne. Do wielu ważnych zagadnień brak szerszego komentarza czy wyjaśnienia. Ze względu na styl Pisma Świętego pojawiają się wątpliwości, co traktować dosłownie, a co jako symbol czy przenośnię; co ma charakter ponadczasowy, a co jest jedynie przemijającym nakazem kulturowym. Biblia nie powstała jako klarowne kompendium wiedzy o Bogu.

W odpowiedzi często pojawia się twierdzenie, że „Biblia jest całkiem jasna i zrozumiała w zasadniczych kwestiach”, a jeżeli jednak nie jest, to „Biblia interpretuje Biblię” (tzn. jedne fragmenty Biblii dostarczają wystarczającej interpretacji innych). Jednak jest to wyłącznie myślenie życzeniowe. Choć wiele fragmentów Biblii jest zrozumiałych nawet dla małych dzieci, to inne budzą zażarte i niegasnące dysputy. Do pewnego stopnia można było jeszcze wierzyć w tezę o samoobjaśnianiu się Pisma Świętego na początku ruchu reformacyjnego, lecz dzisiejsza rzeczywistość podziałów w łonie protestantyzmu dobitnie jej zaprzecza. Ci, co szczerze szukają w Biblii rozwiązania nurtujących ich kwestii, znajdują kompletnie inne odpowiedzi. A nie są to bynajmniej kwestie drugorzędne, bo dotyczą nawet tak podstawowych dla życia chrześcijańskiego zagadnień jak boskość Chrystusa, znaczenie chrztu czy też możliwość utracenia łaski (zbawienia).

Oczywiście możemy w Biblii poszukiwać rozstrzygnięcia wątpliwości, ale jeżeli w imię najwyższego autorytetu Pisma Świętego odrzucimy wszelki zewnętrzny autorytet interpretacyjny, to w istocie nie Biblia będzie nam dostarczać odpowiedzi (bo nie jest osobą, żeby mogła to robić), lecz zaczniemy udzielać ich sobie sami – sami decydując, która z wielu możliwych interpretacji Pisma Świętego nas w danym momencie przekonuje.

From → Nauka Kościoła

One Comment

Trackbacks & Pingbacks

  1. Czy katolicy wierzą w Sola Scriptura? | Ut unum sint

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: