Skip to content

Meandry egzegezy

30/09/2013

W podejściu protestanckim, które zakłada odwołanie się do samej Biblii (kosztem roli Kościoła), podkreśla się zwykle, że człowiek, który podchodzi do lektury Pisma Świętego ze szczerym sercem i jest otwarty na działanie Ducha Świętego, musi jedynie stosować się do zbioru określonych zasad interpretacji (czyli egzegezy), a z pewnością dojdzie do „właściwego” odczytania Pisma Świętego.

Zasady interpretacji próbuje się przy tym różnie formułować, ale zwykle chodzi o:
– uwzględnienie bliższego i dalszego kontekstu analizowanego fragmentu,
– porównanie danego fragmentu z innymi, analogicznymi miejscami w Biblii,
– uwzględnienie odbiorców, do których jest kierowany,
– określenie charakteru fragmentu (dosłowność, przypowieść, alegoria, itp.),
– uwzględnienie znaczeń poszczególnych wyrazów w językach oryginalnych (grece, hebrajskim czy aramejskim).

Jednak najbardziej fundamentalną zasadą protestanckiej egzegezy – która wypływa wprost z głoszonego poglądu, że Biblia jest właściwie całkiem jasna i zrozumiała, a także sama się objaśnia – jest to, że nie należy do danego tekstu „wtłaczać” więcej, niż w nim jest, a generalnie należy dążyć do w miarę nieskomplikowanego odczytywania poszczególnych fragmentów. Innymi słowy, choć bogaci w wiedzę historyczną i lingwistyczną, powinniśmy starać się zwyczajnie przyjmować to, co jest napisane wprost, nie szukając nadmiernie udziwnionych wyjaśnień. W wewnętrznych dyskusjach między protestantami – np. wyznającymi wiarę w klasycznie rozumianą Trójcę Świętą a różnymi odłamami antytrynitarian – wszelkie próby zbyt skomplikowanego wyjaśnienia niewygodnych dla danej strony cytatów spotykają się często od razu z zarzutem „manipulowania Słowem Bożym”.

Taki zarzut spotyka także katolików, zwłaszcza gdy powołują się na nieco bardziej złożone rozumienie danych fragmentów w tradycji Kościoła. Na przykład kiedy próbują argumentować, że starotestamentalny zakaz sporządzania wizerunków jest w istocie częścią składową pierwszego przykazania i dotyczy wyłącznie rzeźb i obrazów traktowanych jako bożki (zwłaszcza że w późniejszych czasach sam Bóg polecał sporządzać rzeźby i obrazy dla celów kultowych), odpowiedź protestancka zwykle brzmi, że to przeinaczanie Słowa Bożego przez Kościół, a przecież zakaz jest prosty i czytelny, i w pełni obowiązuje również chrześcijan.

Protestancka koncepcja jak najbardziej prostolinijnego podejścia do Pisma Świętego załamuje się jednak całkiem niespodziewanie w jednej, fundamentalnej dla życia chrześcijańskiego kwestii – Wieczerzy Pańskiej czyli Eucharystii. W tym przypadku, optyka protestancka zmienia się nagle diametralnie, a w celu wyjaśnienia ewidentnej, opisanej w jasnych i precyzyjnych słowach sceny, zaczyna się nagle poszukiwać najbardziej karkołomnych i udziwnionych wyjaśnień.

Oto w scenie Ostatniej Wieczerzy opisanej w trzech Ewangeliach (a dodatkowo przez św. Pawła), Chrystus spożywa z uczniami Paschę i nagle zaburza ustalony od wielu wieków porządek tego najważniejszego dla Żydów obrzędu. Podaje im chleb do spożycia mówiąc, że to Jego ciało, oraz kielich z winem, stwierdzając, że to Jego krew. Co więcej, nakazuje im, żeby w przyszłości stale tę czynność powtarzali.
Jeżeli chodzi o poszukiwanie analogii z innymi fragmentami Ewangelii, to takie próby kompletnie zawodzą, bo Chrystus nie mówi tu o sobie. On podaje chleb i wino i o nich stwierdza, że to Jego ciało i krew. Nie ma żadnego innego fragmentu Ewangelii, który byłby w jakikolwiek sposób do tego zbliżony. W odniesieniu do siebie Chrystus oczywiście stosował liczne alegorie, tzn. kiedy uczniowie na Niego patrzyli, porównywał się do różnych postaci (Dobry Pasterz, król, siewca) czy nawet rzeczy (brama owiec, winny krzew), ale nigdy nie postępował odwrotnie – tzn. nie dokonywał personifikacji rzeczy, które mieli przed oczami apostołowie! Nie mówił: „Ten winny krzew to Ja” bądź „Ta droga, którą tu widzicie, to Ja”.
Także bezpośredni i dalszy kontekst, niezwykle ważny w egzegezie, nie pozwala na jakiekolwiek odczytanie symboliczne tej sceny. Rozgrywa się ona bowiem na koniec wieczerzy, tuż przed męką. Jezus jest wśród uczniów obecny fizycznie, więc po cóż miałby używać chleba i wina (zwłaszcza po wieczerzy, kiedy byli już posileni), żeby ich umocnić symbolicznie? Jednocześnie, kwestia ustanowienia obrzędu „łamania chleba” jest tak ważna, kluczowa i fundamentalna w zamyśle Bożym, że właśnie to – a nie cokolwiek innego – Chrystus chce przekazać uczniom, nim umrze na krzyżu. Czy gdyby miała to być obecność symboliczna i duchowa (jak choćby wtedy, gdy dwóch czy trzech jest zebranych w Jego imię), to tuż przed męką kładłby aż taki nacisk na ustanowienie tego przedziwnego obrzędu?

Symboliczna interpretacja Wieczerzy Pańskiej wymaga w istocie zawieszenia na kołku wszelkich protestanckich zasad egzegezy, bo w tym punkcie całkowicie zawodzą. A raczej nie zawodzą, tylko prowadzą do „niewłaściwych”, bo katolickich wniosków. Dlaczego zatem przyjęcie prawdy o Eucharystii, wyrażonej tak dobitnie i jednoznacznie w Piśmie Świętym, napotyka aż taki opór, że lepiej zaprzeczyć własnym zasadom egzegetycznym, niż ją przyjąć? Z jednej strony, Eucharystia to cud chyba jeszcze trudniejszy do ogarnięcia umysłem niż zmartwychwstanie. Z drugiej strony, przyjęcie pełni prawdy o Eucharystii implikuje przyjęcie prawdy o kapłaństwie, a tym samym o strukturze Kościoła jako wspólnoty chrześcijan o zróżnicowanych rolach i funkcjach. Jest więc dla wielu protestantów jak pierwszy spośród ustawionych w rzędzie kawałków domina – wiedzą dokładnie, iż jeśli on się przewróci, to runą też następne.

Czasem niektórzy katolicy uważają, że największą szkodą wyrządzaną przez braci odłączonych jest sianie zamętu doktrynalnego i burzenie jedności. W wymiarze społecznym zapewne tak jest. Jednak w wymiarze jednostkowym, największą szkodą jest pozbawienie setek tysięcy chrześcijan największego daru, jaki zostawił nam Chrystus – Jego Ciała i Krwi, którymi pragnie nas stale umacniać. Na szczęście Duch Święty budzi w braciach odłączonych pragnienie współudziału w tym darze. Protestanci dochodzący do pełnej jedności z Kościołem wśród 10 najważniejszych powodów swojej decyzji na pierwszym miejscu najczęściej wskazują… głód Eucharystii.

From → Nauka Kościoła

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: