Skip to content

Co jest ważne?

31/03/2014

Stając wobec doktrynalnego rozbicia nurtu protestanckiego, reprezentujący go chrześcijanie często powtarzają, że różnice teologiczne dotyczą rzeczy drugorzędnych, podczas gdy wszyscy protestanci zgadzają się w kwestiach zasadniczych i istotnych dla zbawienia. Wskazują przy tym, że katolicy też nie zgadzają się w wielu sprawach, więc nie ma tu wielkiej różnicy.

Co do katolików, protestanci mają częściowo rację. Kościół nigdy nie spisał i nie narzucił wiernym obowiązującego komentarza do każdej księgi i każdego wersetu Pisma Świętego. Katolicy mogą się więc, w pewnych zakreślonych granicach, różnić w interpretacji wielu scen z Ewangelii. Kościół nie wypowiedział się także jednoznacznie w niektórych kwestiach teologicznych, choćby takich, jak istnienie limbusa dla dzieci zmarłych przed chrztem (co w ostatnich latach rozpalało sporo emocji). Tu także jest miejsce na różnicę zdań.

Pozornie zatem, argument, że sytuacja katolików i protestantów jest całkowicie analogiczna – bo jedni i drudzy zgadzają się w swoim gronie w niektórych sprawach, podczas gdy w innych się różnią – wydaje się całkowicie sensowny. Tyle, że paradoksalnie nie na samym występowaniu różnic polega najważniejsza różnica!

Kluczowa różnica polega na tym, w jaki sposób określamy to, w czym możemy się różnić:

– protestanci wychodzą od tego, w czym się różnią, i to określają jako nieistotne, zaś to, w czym są zgodni, za istotne; czyli cecha istotności bądź nieistotności zależy od (aktualnego) stanu podziałów; niejako sankcjonują rzeczywistość mówiąc, skoro się w tym różnimy, to widocznie zgodnie z wolą Bożą możemy się w tym różnić;

– Kościół Katolicki najpierw określa to, co jest istotne – i w głoszeniu tego obowiązuje pełna jedność (a ktoś, kto się z tym nie zgadza, w istocie nie wyznaje wiary katolickiej), a dopiero w tym, co pozostało, katolicy mogą się różnić – nie przestając być katolikami.

CO JEST WAŻNE DLA PROTESTANTÓW?

Kryterium odróżnienia rzeczy ważnych od drugorzędnych jest dla protestantów generalnie kryterium sytuacyjnym i zmiennym w czasie. To znaczy, nie określają z góry, wedle jakiejś przejrzystej zasady, które to rzeczy miałyby być istotne, np. rozumienie sakramentów (zwłaszcza chrztu i Eucharystii) bądź moralność seksualna, lecz postępują w odwrotnym porządku: obserwują istniejące różnice i te kwestie – niezależnie od ich rzeczywistej wagi dla życia chrześcijańskiego – uznają za sprawy „drugorzędne”, a tylko te, co do których w miarę panuje zbieżność poglądów, za istotne. Niekiedy próbują argumentować, że nieistotne są te sprawy, w których Biblia nie jest jednoznaczna. Tylko, że tak naprawdę jest to dokładnie ta sama zasada, tyle że inaczej wyrażona – Biblię można bowiem uznać za niejednoznaczną we wszystkich tych sprawach, w których ktokolwiek z kimkolwiek się różni!

Praktyczne zastosowanie tej zasady prowadzi do dwojakich skutków:

(i) Po pierwsze, protestanci różnią się między sobą nawet w takich kwestiach, jak co to właściwie znaczy, że Chrystus i Duch Święty są Osobami Boskimi; czy chrzest jest konieczny do zbawienia i czy należy chrzcić dzieci; bądź czy możemy zerwać więź z Bogiem (utracić zbawienie). Jednak zasada sytuacyjna wymusza, że rzeczy, które niewątpliwie są istotne, są wypychane na margines jako drugorzędne. Na niektórych stronach wspólnot protestanckich nawet ortodoksyjną wiarę w Trójcę Świętą (wyrażoną w liczącym 1700 lat nicejsko-konstynopolitańskim wyznaniu wiary) oficjalnie uznano za rzecz drugorzędną, której lepiej jednoznacznie nie rozstrzygać, bo tworzy to niepotrzebne podziały.

(ii) Po drugie, wraz z upływającym czasem, znajduje się coraz więcej grup i nurtów, które zaczynają wysuwać odmienne interpretacje w kwestiach niegdyś uważanych za nie budzące wątpliwości (i wówczas uważane za istotne!). Np. współcześnie – wbrew kilku wiekom historii nurtów reformacyjnych – ogromne rzesze protestantów nie mają nic przeciw kobietom–pastorom, a nawet nie potępiają już aktywnego homoseksualizmu, o ile dotyczy w miarę stałych związków. Wraz z narastaniem różnic, poszerza się zatem siłą rzeczy zakres kwestii określanych jako „drugorzędne” (bo pojawiają się co do nich różnice poglądów), zaś zbiór spraw „istotnych” (co do których panuje zbieżność poglądów) nieustannie się kurczy. Właściwie trudno już nawet określić, co dokładnie można by uznać za naprawdę ważne, skoro zgody nie ma nawet co do samego sedna chrześcijaństwa: wiary w fizyczne zmartwychwstanie Pana Jezusa oraz tego, za kogo właściwie umarł (za wszystkich czy za wybranych), i jaki charakter miała Jego ofiara (np. czy cierpiał potępienie i odrzucenie przez Ojca).

A CO JEST WAŻNE DLA KATOLIKÓW?

A jak jest z katolikami? Jakie skutki pociąga rozstrzyganie przez Kościół, co jest istotne, i budowanie jedności wokół tych rozstrzygnięć?

(i) Ponieważ doktryna katolicka stale się rozwija i uszczegóławia, zatem zakres spraw, co do których panuje jedność poglądów, z biegiem czasu się poszerza, a nie maleje w kierunku zbioru pustego.

(ii) Po drugie, na przestrzeni dziejów Kościoła wyraźnie widać, że w pierwszej kolejności rozstrzygane były rzeczy naprawdę istotne – kim jest Chrystus i Duch Święty; jaka jest natura sakramentów; które księgi są natchnione przez Boga, itp. Dlatego rozstrzygnięcia chrystologiczne o wiele wieków wyprzedzają rozstrzygnięcia mariologiczne. Ponadto, pojawienie się różnic poglądów co do jakiejś kwestii nie powoduje wypchnięcia jej spośród spraw ważnych (jak w protestantyzmie), ale raczej skłania Kościół do jednoznacznej wypowiedzi doktrynalnej, a więc jeszcze silniejszego umocowania tej kwestii w zbiorze spraw istotnych. Tak było chociażby z kwestią kapłaństwa kobiet. Pojawienie się w XX wieku wątpliwości w tej mierze doprowadziło do ostatecznego i nieomylnego rozstrzygnięcia tej sprawy przez Kościół z papieżem na czele.

Ale co począć z tym, że wielu katolików kwestionuje różne elementy wiary Kościoła i to ze zbioru spraw istotnych? Otóż i tutaj sytuacja jest znacznie bardziej klarowna niż przy ocenie protestantów, którzy równie często, a może nawet częściej, kontestują nauczanie swoich denominacji. Dokumenty Kościoła (oraz jego hierarchiczna struktura) pozwalają bowiem jednoznacznie ocenić, kiedy to, co głoszą ludzie mieniący się katolikami, czy też to, co wyznają, wykracza poza doktrynę katolicką, a więc jest sprzeczne z Bożym objawieniem. Ludzie ci mogą też sobie głosić takie rzeczy prywatnie, ale szybko tracą możliwość publicznego głoszenia swych osobistych, niekatolickich poglądów jako nauki Kościoła.

JEDNOŚĆ WIARY

Zamysłem Bożym z pewnością nie było rozbicie doktrynalne chrześcijan:

Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich. [Ef 4, 5-6]

Protestanci nie są jednak w stanie choćby zbliżyć się do takiej jedności wiary i nauczania, jaką zaprezentowano na kilkuset stronach Katechizmu Kościoła Katolickiego. A przyczyną tego jest brak czytelnego i niezależnego od bieżącej sytuacji autorytetu, który precyzyjnie określiłby, które kwestie są istotne, i podał dla nich wiążące rozstrzygnięcia. Takim zewnętrznym autorytetem może być wyłącznie Bóg – działający poprzez Kościół, który utworzył i w którym jest stale obecny.

From → Nauka Kościoła

2 komentarzy
  1. śwjacenty permalink

    1. Czy szanowny autor uważa, że wiara i doktryna to zawsze jedno i to samo? 2. Czy istnieje coś takiego jak Kościół Protestancki? 3. Czy jedność chrześcijan polega na zgodzie doktrynalnej czy na miłości do spotkanego w życiu Jezusa Chrystusa? 4. Czy wiara jest Bożym darem i łaską zaufania Jezusowi czy efektem intelektualnej spekulacji i przyjęciem doktryny?

    • 1. Wiara i doktryna to nie to samo. Doktryna to mówiąc najkrócej opis (wykład) treści wiary.
      2. Zaraz po reformacji można było mówić o Kościołach Protestanckich (ledwie kilku, w tym trzech wielkich). Jednak przy postępującym rozbiciu, gdzie w samym USA są trzy duże Kościoły luterańskie, co najmniej pięć-siedem dużych reformowanych, kilkanaście większych baptystycznych oraz kilkadziesiąt większych charyzmatycznych i zielonoświątkowych (a mniejszych kilka setek), oczywiście w sensie widzialnym nie istnieje nic takiego, jak Kościół Protestancki. Jednak można mówić o wspólnym nurcie protestanckim chrześcijaństwa.
      3. Jedność chrześcijan ma wiele aspektów. Jednym z nich jest jedność wyznawanej wiary. Innym – jedność chrztu w imię Trójcy Świętej. Jeszcze innym – miłość Boga i miłość wzajemna.
      4. Wiara jest możliwa dzięki łasce i w tym sensie jest darem. Jednak chrześcijaństwu obca jest postawa fideistyczna. Do wiary skłaniają nas także przesłanki rozumowe (świat stworzony przekonująco świadczy o Bogu). Wiara jest zatem także aktem woli i rozumu, przy czym akt ten nie byłby możliwy bez udzielonej przez Boga łaski.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: